Dziś mam dla Was recenzję krótkiej i przyjemnej serii z sezonu letniego 2011 :) Coś w sam raz na dołujące jesienne wieczory. Choć obecnie pogoda jest piękna, więc chyba nie cierpicie na jesienną depresję? :D
Streszczenie: Daikichi, 30 letni kawaler, dostaje informację o śmierci dziadka. Wybiera się więc na pogrzeb, a tam dowiaduje się, że staruszek pozostawił po sobie nietypowy “spadek” w postaci 6-letniej córki Rin. Zdezorientowana rodzina nie wie, co zrobić z dziewczynką, nikt nie kwapi się do opieki nad małą, szczególnie że nikt nie wie, kim jest matka dziewczynki i gdzie się podziewa. Pod wpływem impulsu Daikichi postanawia zaopiekować się małą. Niestety, samotne wychowywanie dziecka nie jest tak proste, jak mu się wydawało…
Zabierając się za to anime nie oczekiwałam w sumie nic wielkiego, ot serii lekkiej,łatwej i przyjemnej. A dostałam jedną z lepszych serii, jaką widziałam w ostatnich miesiącach! Ciepło i miłość wylewające się z każdego odcinka zawsze poprawiały mi nastrój. Akcja prowadzona jest powoli, spokojnie. W każdym odcinku dostajemy nową dawkę humoru i obserwujemy jak samotny “ojciec” buduje relacje ze swoją małą “córką” (Daikichi nie jest ojcem Rin, pamiętajcie :D). Nie jest to łatwe zadanie, dla 30-letniego kawalera, ale Rin jest tak słodkim i kochanym dzieckiem, że opieka nad nią przysparza mu wiele radości i szczęścia :)
Niestety, nie wszystko jest proste i łatwe. Daikichi pracuje całymi dniami do późnych godzin, więc Rin musi dużo czasu spędzać w szkole, a początkowo w przedszkolu. Dodatkowo wstają zawsze bardzo wcześnie. Dziewczynka, o dziwo, na nic nie narzeka, ba nawet stara się pomagać Daikichiemu w obowiązkach domowych i gotowaniu. Daikichi dla opieki nad Rin musi poświęcić spotkania z kolegami, całogodzinne posiedzenia w pracy. Musi uczyć się, jak być samotnym ojcem. W tym zadaniu pomaga mu matka samotnie wychowująca przyjaciela Rin, Koukiego. W trakcie anime widać, że coś iskrzy między mamą Koukiego a Daikichim. Dodatkowo w opiece nad Rin pomagają mu rodzice, którzy początkowo dość sceptycznie byli nastawieni do decyzji syna. Jednak urok małej Rin skruszył ich serca i starają się pomóc Daikichiemu w trudnej roli samotnego ojca.Poznajemy też prawdziwą matkę dziewczynki. Osobiście powód, dla którego zostawiła dziecko jest dla mnie niezrozumiały, ale nie można jej nazwać złą, pozbawioną uczuć kobietą. Szkoda tylko że nie zdecydowała się przynajmniej spotkać ze swoją córką i porozmawiać z nią.
Seria ma tylko 11 odcinków, po jej zakończeniu chciałoby się krzyczeć więcej, więcej. Zainteresowanych odsyłam do mangi, która przedstawia dalsze losy Rin i Daikichiego :) Jeśli chodzi o sprawy techniczne, kreska jest ładna, miła dla oka, choć może trochę za bardzo kanciasta i to może denerwować. Czasami też upraszczają strasznie tła, ale warto zauważyć, że bohaterowie nie chodzą ciągle w tych samych ubraniach :D często zmieniają swoje kreacje. Kolory są żywe i pozytywne, na pewno pasują do nastroju całego anime :) W sprawie oprawy muzycznej za dużo nie mam do powiedzenia :) opening początkowo nie przypadł mi do gustu, lecz po którymś przesłuchaniu nawet mi się spodobał, endingu nawet nie pamiętam, więc sami musicie ocenić, jak to tam z nim jest :D
Na pewno warto obejrzeć to anime :) ciepła, miła seria pozwoli Wam zapomnieć o problemach dnia codziennego i zrelaksować się po męczącym dniu, a uśmiech sam wypłynie na Wasze twarze :) Serdecznie polecam wszystkim w każdym wieku :)




Osobiście powód, dla którego zostawiła dziecko jest dla mnie niezrozumiały, ale nie można jej nazwać złą, pozbawioną uczuć kobietą.
Ona jest po prostu niedojrzała i zdziecinniała. To chyba nawet lepie, że oddała Rin na wychowanie Dziadkowi, a potem przygarnął ją Daikichi, niż obie miałyby się ze sobą nawzajem męczyć.
Zainteresowanych odsyłam do mangi, która przedstawia dalsze losy Rin i Daikichiego :)
Nie, dziękuję, to zakończenie, ugh…
Zainteresowanych odsyłam do mangi, która przedstawia dalsze losy Rin i Daikichiego :)
Klimatyczny. Ale przewijałam tak samo jak czołówkę.
Na pewno warto obejrzeć to anime :)
Tak bardzo się zgadzam.
Wiem, że gdy jakieś serie są powszechnie lubiane, to zaraz tworzy się też grupka hejterów, narzekających że każdy chwali bo inni chwalą, a przecież dana rzecz nie jest niczym fajnym, ale w przypadku Usagi Drop jeszcze się z takimi nie zetknęłam. Może po prostu jeszcze za wcześnie, ale wolę myśleć, że to przez to jaka ta seria dobra ;)